REKLAMA

Ogrodnik doskonały 2019

Ogród ozdobny

Mój mały ogród


Zdjęcia, które możecie zobaczyć w dodanej przeze mnie galerii to efekt naszej pracy przez ostatnie 4 sezony. Wszystko rozpoczęło się w roku 2016, w którym to została zakupiona działka. Była ona porośnięta jedynie dorodnymi chwastami :). W ciągu tych kilku lat zdążyłam wraz z mamą zagospodarować ponad połowę terenu pod nasadzenia, trawnik oraz ścieżki wśród rabat. Oczywiście cała praca była wykonana przez nas same i nie korzystałyśmy z żadnych usług ogrodniczych czy brukarskich. Na działce znajdują się zarówno drzewa iglaste jak i liściaste, krzewy, byliny, trawy, rośliny cebulowe. Najbardziej charakterystycznymi rabatami na ten moment są: 1). Rabata przy budynku składająca się z traw ozdobnych (głównie miskanty, rozplenice i proso), jeżówek, sadźców, perowskii i buka 'Purpurea Pendula', 2). Rabata w formie okręgu z kulistą katalpą, czosnkiem Krzysztofa, o dużych kulistych kwiatostanach, a także betonowymi kulami ozdobnymi. 3). Dość dużych rozmiarów okrąg z bukszpanów, wewnątrz którego posadzone są tulipany, hortensje bukietowe 'Polar Bear' oraz miskant 'Roter Pfeil', 4). Podniesiona rabata-wrzosowisko z różnego rodzaju wrzosami, wrzoścami, azaliami japońskimi i różanecznikami, a także iglakami. Na działce znajdują się także kąciki wypoczynkowe, np. ławka wśród brzóz i imperaty 'Red Baron', ławka przy ściażkach łączących poszczególne części ogrodu czy też stolik z krzesłami wśród kosmosów :) Rabaty połączone są ścieżkami, nie zawsze z powszechnie używanych materiałów. Bardzo lubię też rojniki i możliwość ich posadzenia w nietypowych miejscach lub 'naczyniach', co można zobaczyć na zdjęciach. Z roku na rok ogród będzie się powiększał, będzie bardziej kolorowy i pomysłowy. Ogranicza mnie tylko czas, a nie kreatywność :)

Ogród ozdobny

Moje cztery ary szczęścia


Kilka lat temu kupiłam mały zaniedbany ogródek działkowy, to była taka szybka, nieprzemyślana decyzja. Kupiłam i… sama nie wiedziałam, co dalej robić z tymi 4 arami porośniętymi jakimś zielskiem. Nie miałam jednak wyboru musiałam ostro zabrać się pracy, początki nie były łatwe, najpierw musiałam uporać się z chwastami później zabrałam się za sadzenie roślin, nie miałam odpowiedniej wiedzy, więc w mojej domowej biblioteczce zaczęło przybywać książek o tematyce ogrodniczej. Z roku na rok moja działka wyglądała coraz lepiej. Z radością odwiedzałam sklepy ogrodnicze, kupowałam nowe rośliny, sadziłam, przesadzałam, tworzyłam nowe rabaty. Nie wiem jak to się stało, ale dziś nie wyobrażam sobie życia bez mojej działki, to jest takie moje magiczne miejsce. Miejsce, w którym mimo ciężkiej pracy czuję się wypoczęta i szczęśliwa. To właśnie tu bardzo często spotykam się z moimi znajomymi przy grillu i to są najwspanialsze chwile, których nie zamieniłabym na żadne inne. To miejsce powoduje, że znikają wszelkie problemy. Dziś po 6 latach mogę śmiało powiedzieć, że jestem innym człowiekiem, to właśnie dzięki tej małej działce nauczyłam się cieszyć małymi rzeczami. Kiedyś nie dostrzegałam piękna przyrody dziś zachwycam się nawet najmniejszym kwiatuszkiem. Może to wydać się dziwne, ale, mimo że czasem ciężko się napracuję to nie czuję zmęczenia, lecz niesamowitą radość i szczęście. Z roku na rok na mojej działce pojawiają się nowe rośliny, staram się je tak dobierać, aby o każdej porze roku było pięknie i kolorowo. Wiosną swoimi barwami zachwycają rośliny cebulowe, później zakwitają róże, lilie, liliowce, dalie, rudbekie i wiele innych. Moimi ulubionymi roślinami są jednak funkie, cenię je przede wszystkim za to, że są bezproblemowe a jednocześnie maja piękne liście, które zdobią aż do późnej jesieni. Na działce uprawiam również warzywa i owoce, nie stosuję nawozów sztucznych, więc jestem pewna, że moje zbiory nie są skażone chemią i można je śmiało spożywać.

Ogród ozdobny

Eksplozja kolorów i zapachów


Mój przydomowy ogród być może nie jest katalogowy, bo bez architekta i nie za miliony, ale dla nas najpiękniejszy, gdyż powstaje we własnym zakresie, cała jego aranżacja i wszystkie nasadzenia to tylko i wyłącznie nasza praca. Tak naprawdę nie kończąca się i ciężka praca, ale dająca ogromną satysfakcję, bo kwitnące pięknie rośliny oraz własne owoce i ekologiczne warzywa (nawożone tylko i wyłącznie własnym kompostem), to nagroda za ten trud. Tu spędzamy każdą wolną chwilę nie tylko pracując, staramy się tak wygospodarować czas, aby też odpocząć, zaczerpnąć kąpieli w basenie, pograć w pin ponga i spotkać się z przyjaciółmi przy grillu. Kocham wszystkie kwiaty, więc każde wolne miejsce jest maksymalnie zagospodarowane, aby móc cieszyć się ich urodą, a apetyt wciąż rośnie na nowe, więc przesadzam, dosadzam, aby co nieco jeszcze upchnąć. Rośnie tu nie zliczona ilość odmian i gatunków i choć prym wiodą róże (ponad 100 krzaków), to swoje miejsce mają też lilie, hortensje, pęcherznice, berberysy, powojniki, azalie, hosty, piwonie, perukowce, lilaki, liliowce, ketmie, trawy, igliczki, krzewuszki, liatry, tawuły i tawułki , jeżówki, floksy, tulipanowiec i sadziec, drzewka i krzewy owocowe oraz mnóstwo jednorocznych, wczesną wiosną krokusy, tulipany, czosnki, forsycja i tamaryszek, a jesienią marcinki, chryzantemy i zimowity, to tak w skrócie, gdyż nie sposób wszystko wymienić. Ogród uczy cierpliwości, szczególnie wówczas, gdy czeka się, aż z małych szczepek czy wysianych nasion, które zbieram co roku urosną duże okazy , sama robię rozsady, przechowuję pelargonie i kiedy tylko się pojawią pobieram szczepki i ukorzeniam, w tym roku po raz pierwszy pobrałam młode z kupionego goździka i tym oto sposobem mam kilka nowych ładnych kępek. Teraz próbuję ukorzenić róże i hortensje z patyczka, na razie czekam, ale jestem dobrej myśli, gdyż na patyczkach róż pojawiły się nowe listki. Ogród mnie bardzo inspiruje, chcę go wciąż upiększać, szukam różnych pomysłów i ciekawych rozwiązań, w tym roku powstały nowe skrzynki tarasowe, które wykonał mój mąż z palet (przedtem studnię), pierwszy raz zrobiłam doniczki z cementu, stare koszyki pomalowane na biało dostały nowe życie, obecnie zakładam obrzeża, których się wreszcie doczekałam, małymi kroczkami wciąż do przodu. Zimą, kiedy szaro za oknem namiastką ogrodu, za którym tęsknie ledwo skończy się sezon są mrożone maliny i borówki czy dżemiki, które robię dosłownie z każdego owocu oraz fotografie poszczególnych pięknie kwitnących roślin, które również nie sposób pokazać. Ogród to nie kończąca się opowieść, gdyż z biegiem lat zmieniał się, zmienia i będzie się zmieniał nadal, co roku zachwyca od nowa, co roku cieszy swoim wyglądem nieco inaczej, a praca w nim choć nie łatwa jest prawdziwą terapią.