Miłorząb to bez wątpienia drzewo idealne, którego zalet nie sposób zliczyć. Jest piękny, długowieczny, mało wymagający, odporny na mróz, zanieczyszczenie środowiska i choroby, nieatakowany przez szkodniki, a do tego dostarczający pożywienia i surowca zielarskiego, nie mówiąc już o tym, że w swojej ojczyźnie od tysięcy lat otaczany jest czcią jako drzewo święte oraz że inspiruje artystów i poetów.

W miłorzębie dwuklapowym Ginkgobiloba niepospolite jest dosłownie wszystko. To rówieśnik dinozaurów i „żywa skamieniałość” – jedyny żyjący gatunek z licznej w dawnych okresach geologicznych rodziny miłorzębowatych. Przed 30 milionami lat występował również w Europie, obecnie zaś rośnie dziko tylko na nielicznych stanowiskach w południowo-zachodnich Chinach i jest wpisany na światową czerwoną listę roślin zagrożonych wyginięciem.

Może żyć ponad 2 tys. lat i w swojej ojczyźnie osiąga 40 m wysokości, a obwód jego pnia dochodzi do 12 m. Należy do roślin nagozalążkowych, ale nie ma igieł ani łusek, jak większość z nich, lecz liście o charakterystycznym wachlarzowatym kształcie, jesienią przebarwiające się na wspaniały złocisty kolor. Jest rośliną dwupienną, co oznacza, że kwiaty męskie i żeńskie pojawiają się na różnych osobnikach.

Jesienią wytwarza prawie kuliste żółte „śliweczki”, ale nie są to owoce, lecz nasiona w mięsistych osnówkach. W tym miejscu należy uczciwie wspomnieć o jedynej wadzie miłorzębu: po opadnięciu nasion na ziemię osnówki rozkładają się, wydzielając nieprzyjemny zapach zjełczałego masła. Same nasiona są jednak jadalne i kto ciekawy, może je sobie upiec lub ugotować.

Smakują ponoć jak kasztany. W krajach Dalekiego Wschodu miłorząb uprawiany jest przede wszystkim jako drzewo owocowe. W Chinach, Japonii i Korei był powszechnie sadzony już w XI wieku, szczególnie przy świątyniach taoistycznych, buddyjskich i shintoistycznych oraz przy pałacach. W Japonii wielkim szacunkiem otaczane jest drzewo, które przeżyło wybuch bomby atomowej w Hiroszimie.

Pierwszym Europejczykiem, który odkrył miłorząb dla świata zachodniego, był niemiecki lekarz i przyrodnik Engelbert Kaempfer, autor dzieła „Flora Japonica”. Na początku XVIII wieku opisał nowy gatunek i nadał mu nazwę Ginkgo, przekręcając nieco japońskie określenie ginkyo, czyli „srebrna morela”. Nazwę tę ugruntował później wielki osiemnastowieczny szwedzki uczony, „ojciec systematyki”, Karol Linneusz, dodając epitet gatunkowy biloba, odnoszący się do kształtu blaszki liściowej podzielonej na dwie tzw. klapy.

 Często spotykana nazwa miłorząb japoński jest niewłaściwa, w Japonii gatunek ten nie występuje bowiem w stanie naturalnym. Pierwszy europejski miłorząb został posadzony około 1730 roku w Ogrodzie Botanicznym w Utrechcie, gdzie rośnie do dziś. Stamtąd to atrakcyjne drzewo szybko rozprzestrzeniło się na cały kontynent, dotarło też do Ameryki Północnej. Piękny wiersz poświęcił mu Johann Wolfgang Goethe, który w rozdwojonym liściu dostrzegł symbol relacji między kobietą i mężczyzną.

 

Cenne pomniki przyrody

W naszych parkach miłorząb dwuklapowy należy do osobliwości dendrologicznych. Najwyższe i najstarsze drzewo rośnie w ogrodzie przypałacowym w Łańcucie – ma ok. 230 lat i ponad 30 m wysokości. Bardzo ciekawym okazem może się poszczycić także krakowski Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z pnia wyrastają bowiem przypominające stalaktyty narośla zwane cziczi. Po dosięgnięciu ziemi zakorzenią się i wypuszczą pędy.

Natomiast w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego za pomnik przyrody uznano dwa zrośnięte pniami drzewa: męskie i żeńskie, liczące ponad 100 lat. Pięknym kolumnowym pokrojem wyróżnia się odmiana ‘Fastigiata’. Warto wiedzieć, że w całym Wrocławiu rośnie około 40 wiekowych okazów miłorzębu.

Można też znaleźć ulice obsadzone młodymi drzewkami, które mają się całkiem dobrze mimo zimowego posypywania jezdni i chodników solą.

 

W związku z miniaturyzacją naszych przydomowych ogrodów celem zabiegów hodowlanych często bywa uzyskanie form karłowych, takich jak ‘Anny’s Dwarf’, ‘Chris’ Dwarf’, ‘Globosa’, ‘Gnome’, ‘Goethe’, ‘Tit’, ‘Troll’ czy ‘Umbrella’. Miłorzęby z grupy Pendula i ‘Praga’ mają zwisające pędy, tworzące niewielką koronę, a ‘Horizontalis’ – sztywne gałęzie rozpostarte poziomo.

U odmiany ‘Autumn Gold’ jesienna barwa liści jest jeszcze efektowniejsza niż u gatunku, ‘Variegata’ ma liście pstre, ‘Saratoga’ – wydłużone, głęboko ponacinane, ażurowe, ‘Tubifolia’ – zwinięte w rurkę. W Polsce kilka nowych odmian uzyskała i opatentowała prof. Stanisława Korszun z Poznania. Należą do nich m.in. ‘Bolesław Chrobry’, ‘Jan III Sobieski’, ‘Kazimierz Wielki’, ‘Mieszko I’ i ‘Władysław Łokietek’.

Walory dekoracyjne miłorzębów mają jednak niewielkie znaczenie w porównaniu z ich właściwościami leczniczymi. O rozlicznych zaletach miłorzębu oraz jego roli w dalekowschodnich kulturach i religiach można by napisać tomy. Zainteresowanych odsyłamy do źródeł, które w dobie globalnej sieci internetowej są nader łatwo dostępne. 

 

Stanowisko pod uprawę miłorzębu

Drzewa najlepiej sadzić pojedynczo i na „honorowym miejscu”, na jakie miłorzęby w pełni zasługują z powodu swojej urody. Należy pamiętać o tym, by zanadto nie uszkodzić palowego systemu korzeniowego. Ze względów praktycznych lepiej wybierać osobniki męskie, niezawiązujące nasion. Mogą rosnąć na każdej glebie, byle nie skrajnie suchej lub podmokłej.

Oczywiście, najlepiej będą się rozwijać na glebach żyznych, głębokich i przepuszczalnych, w miejscach nasłonecznionych. Dobrze znoszą przycinanie, można więc w razie potrzeby ograniczać ich wzrost. Jedyne w swoim rodzaju liście świetnie nadają się do wyrobu unikatowej biżuterii metodą pokrywania srebrem, złotem lub miedzią.