Encyklopedia roślin - porady

Ogród Babci Hani

Ten ogród jest moją wielką radością. Odziedziczyłam go (oczywiście nie w takiej formie w jakiej jest obecnie) po rodzicach. Kiedyś był przede wszystkim ogrodem warzywno - owocowym bo taka była potrzeba. Przekształciłam go w ciągu 11 lat w ogród, który ma swoim wyglądem sprawiać mi przyjemność. Ponieważ nie jestem osobą młodą, a sił jest coraz mniej, postanowiłam sadzić takie krzewy i byliny, które nie wymagają zbyt uciążliwych zabiegów. Dlatego rośnie coraz piękniej winogron (w tym roku po raz pierwszy ma owoce), pigwowiec i krzaki aronii (posadziłam aż 11, ze względu na ich piękne kiście okazałych jagód oraz z powodu wartości zdrowotnych - w tym roku zebrałam prawie 6 kilogramów i już są zrobione przetwory). Jednak największą przyjemność sprawiają mi kwiaty i krzewy ozdobne (rododendrony i azalie). Moim oczkiem w głowie jest ta cześć ogrodu, którą nazwałam ogródkiem wiejskim. Rosną tu piwonie, słoneczniki, po starym pniu drzewa pnie się winobluszcz otoczony ozdobnymi trawami, krzak kaliny i pęcherzycy, żurawki i jeżówki. To właśnie tutaj w słoneczny dzień przylatują motyle i słychać brzęczenie trzmieli. Po raz pierwszy zakwitła w tym roku wisteria, która pnie się po starym pniu drzewa. Obok niej postawiłam dwa wiklinowe krzesła, na których można usiąść i podziwiać kwiaty. Szczególnie okazałe były w tym roku lilie, których zapach, wygląd i kolory cieszyły wszystkie zmysły. Bardzo kocham swój ogródek.

Ogród Danusi

Ogród przydomowy Już od blisko dziesięciu lat moją pasją jest ogród. Postanowiłam zagospodarować teren wokół domu. Zmieniał się on na przestrzeni tych lat. Zaczęłam od zakupu paru krzewów i wytyczeniu rabaty, potem ja poszerzałam , dokupywałam kolejne rośliny. Początkowo cały czas coś zmieniałam w ogródku tak aby przez cały sezon na rabatach coś kwitło i pasowało kolorystycznie do reszty roślin. Zrobiłam parę miejsc o różnej tematyce, koło oczka są drzewka poprzycinane na bonsai i trawy, w innych miejscach klony, berberysy kwitnące krzewy i liliowce. Wszystko przeplatane kolorowymi drzewkami. Z tyłu domu mam warzywniak, a w nim zasadziłam pomidory , koperek, pietruszkę i in. warzywa. Świetnym pomysłem było dla mnie oczko wodne, które domownicy wykopali. Nazbieraliśmy sami kamieni nad rzeką i wyłożyłam nimi brzegi oczka. Hoduję w nim teraz już własne karasie, które w nim zimują już kolejny sezon. Uważam, że ogród musi być podświetlony bo wtedy czuć w nim klimat dlatego zainstalowaliśmy kilka lamp w różnych miejscach ogrodu. W nocy jest w nim naprawdę pięknie i romantycznie zwłaszcza jak jest włączona kaskada wodna i podświetlane są różne części ogrodu. Czuję się bardzo dobrze w moim ogródku bo prawie sama go utworzyłam, daje mi on wiele zadowolenia i satysfakcji. Mam w nim też parę miejsc do relaksu m. in. hamak, który jest bardzo wygodny. Wśród zieleni jest wspaniale pracować i odpoczywać dlatego tak chętnie w nim przebywam i wciąż udoskonalam. Danuta Stachura

ŹRÓDŁO RADOŚCI I ZADOWOLENIA

ŹRÓDŁO RADOŚCI I ZADOWOLENIA Tworząc nasz ogród nie spodziewaliśmy się, że do takiego stopnia on nas pochłonie i przyniesie nam tyle zadowolenia. Stworzyliśmy nasz mały raj na ziemi, w którym spędzamy każdą wolną chwilę. Nasze zafascynowanie ogrodem zaczęło się osiem lat temu podczas tworzenia pierwszego fragmentu ogrodu. Praca nad zaprojektowaniem go, jeżdżenie po szkółkach, czy sklepach ogrodniczych oraz już sam etap sadzenia, wkopywania kostki granitowej, czy już same obsypywanie korą i żwirkiem ozdobnym stała się dla nas czystą przyjemnością. Efekt końcowy naszej pracy wzbudzał w nas wiele pozytywnych emocji w związku z czego zrodziła się nasza pasja do ogrodu. Tworząc wspomniany wcześniej pierwszy fragment ogrodu zaczęliśmy od postawienia studzienki, następnie wokół niej posadziliśmy różną roślinność jak min. perukowiec podolski o ozdobnych perukach, biały klon palmowy, różowo kwitnąca na wiosnę wiśnia ozdobna, żółta i czerwona róża, różnego rodzaju tuje, czy po prostu zwykła krzewuszka, która pięknie kwitnie. Miejsce te jest ładnie urozmaicone barwami. Idąc za ciosem postanowiliśmy zaprojektować kolejne części ogrodu. I w ten sposób do dnia dzisiejszego nasz ogród zajmuje ponad 100 gatunków roślin. Zważywszy na tę znaczącą ilość trzeba stosować regularnie opryski grzybobójcze i owadobójcze. Ogród nasz ze względu na różne okresy kwitnienia roślin zachwyca o każdej porze roku i wzbudza zachwyt i uznanie wśród najbliższych

Działka za domem

Ogród warzywny uprawiamy od kiedy byłam dzieckiem. Na początku były to standardowe warzywa korzeniowe, ziemniaki, ogórki, kapusta i tym podobne. Obecnie przejęłam pasję ogrodnictwa od mojej mamy i wzbogacam nasz ogród o nowe rośliny i zioła. Każdego roku z własnej rozsady wysadzam w skrzyniach zrobionych z palet bazylię, która swój żywot kończy jako zielone pesto. Sadzimy również znaczną ilość pomidorów, które również przerabiamy na ketchupy, przeciery a także suszymy. Na naszej działce nie może zabraknąć ziemniaków na zimę a także warzyw korzeniowych. Od tego roku ogórki uprawiamy na podporach co znacznie ułatwia zbiór i ochrania te warzywa przed chorobami grzybowymi. Jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami szklarni, zrobionej ze starych okien, w której na wiosnę możemy produkować rozsadę ziół, pomidorów, warzyw kapustnych, dyń i kwiatów. W tunelu foliowym doskonale czują się pomidory, papryka, bakłażany a w tym roku także tykwa. Na płocie królują dynie ozdobne, które w zimie zdobią naszą kuchnię. Obowiązkowo sadzę też inne zioła takie jak: cząber, tymianek, estragon, melisa, oregano, szałwia, lubczyk a nawet arcydzięgiel. Niektóre z nich są wieloletnie i doskonale zimują w naszym klimacie. Każdego roku szczegółowo planujemy nasadzenia z zachowanie zasad płodozmianu a także staramy się przestrzegać pozytywnego sąsiedztwa między warzywami. W walce ze szkodnikami wspierają nas między innym nasturcja, nagietek, aksamitka. Obecność na działce roślin miododajnych takich jak jeżówka, ogórecznik, pysznogłówka i inne sprzyja zapylaniu warzyw. Staramy się uprawiać nasz ogród w zgodzie z naturą, dlatego do nawożenia stosujemy na przykład gnojówkę z pokrzyw i pędów pomidorów. Oprócz zapasów na zimę nasza działka dostarcza nam wiele radości i satysfakcji, która wynagradza ciężką pracę.

Ogródek przy al. Róż

Jeszcze kilka lat temu, posiadanie ogródka kojarzyło nam się wyłącznie ze żmudną pracą i obowiązkami. Mimo to, na skutek różnych okoliczności i szybkiej decyzji staliśmy się właścicielami jednego z ogródków działkowych nieopodal naszego domu. Od tego zdarzenia mija właśnie 8 lat. Faktycznie potwierdza się, iż posiadania własnego kawałka zieleni to obowiązek, ale jakże przyjemny! Nasz ogródek stał się naszym rodzinnym azylem, miejscem relaksu, źródłem inspiracji. To tu „ładujemy baterie”, i rozwijamy swoje zdolności w zakresie aranżacji zieleni. Mąż wyspecjalizował się w przycinaniu iglaków, jest znawcą tematu w zakresie nawożenia i opieki nad naszymi krzewami, tujami i drzewkami ozdobnymi. W obszarze moich zadań jest wszystko co związane z kwiatami oraz oczywiście koordynacja ogródkowych posiłków, które z największą przyjemnością przygotowuje w naszej altanie. Dzieci wspierają nas przy pielęgnacji trawnika oraz przy sezonowych zbiorach owoców. Nasz ogródek ma przede wszystkim rekreacyjny charakter. Nie można jednakże pominąć jego integracyjnego aspektu. W ogrodzie odbywają się rodzinne uroczystości (już niedługo będziemy tu świętować naszą 43 rocznice ślubu), spotkania ze znajomymi czy też nieznajomymi, którzy z zainteresowani widokiem „za siatki” przychodzą do nas podzielić się swoimi wrażeniami. Mamy przemiłych sąsiadów i poczucie, że na ogródkowej przestrzeni stworzyliśmy sobie miejsce, do którego chcemy wracać. Zgodnie twierdzimy, iż żadne wyjazdy do zagranicznych kurortów nie dałyby nam takiej przyjemności jak pobyt w naszym małym raju!

Kawałek raju na ziemi

OGRÓD DZIAŁKOWY Już jako dziecko uwielbiałam kontakt z naturą. Mieszkając z dala od miejskiego zgiełku, w środku przemkowskiego lasu pełnego grzybów i jagód, dorastałam wśród dzików, saren i zajęcy. Moje dzieciństwo było beztroskie. Karmiłam kury wykopanymi z ogródka dżdżownicami, znalezione krety kładłam spać w babciną pościel, uczyłam kaczki nurkować, gdyż pływanie już im dobrze wychodziło, od czasu do czasu ucinałam sobie drzemkę w budzie, której właścicielem był Nero. Mając siedem lat rodzice postanowili, że będziemy mieszkać w mieście. Pies w obejściu, sad i warzywnik za domem – niby dużo się nie zmieniło ale moja beztroska się skończyła. Rodzice zajęli się uprawą warzyw – ku mojemu zmartwieniu - na większą skalę. Na komendy typu: -podnieś folię, - podlej ogórki, - wytnij kapustę, etc. reagowałam po okresie zagoszczenia się w moim umyśle pruskiego drylu z nieopisaną pogardą do wszystkiego, co rośnie. Będąc w szkole podstawowej nigdy nie pomyślałabym, że jedną z moich ogromnych pasji będzie ogródek. Minęło „kilka lat.” Następnym miejscem, z którym jestem do dziś związana – to Legnica. Mieszkanie w budynku z wielkiej płyty bardzo ograniczyło moją przestrzeń życiową, lecz z depresji przebywania w mieszkaniu – „cudzie architektury socjalistycznej” wyleczył mnie mąż. Pewnego dnia zagadnął: -A może kupilibyśmy działkę ogrodniczą”. Mimo mojego wątpliwego nastawienia pojechałam z mężem obejrzeć działkę. Oczom naszym ukazało się zarośnięte , nieuprawiane i gliniaste 400 metrów kwadratowych, które pokochałam od pierwszego wejrzenia. Mąż widząc moje uśmiechnięte oczy, wiedział, że mam już w głowie wizję najbliższych kilku lat, nie wiedział tylko, że ogrodnictwo owładnie mnie bez reszty. W głowie zaczęły się rodzić coraz to pomysły, nawet w nocy we śnie. Postanowiłam zając się samokształceniem, aby błędów w nasadzeniach i późniejszej uprawie nie było zbyt wiele. Ogród podzieliłam na pokoje tworząc dla kwiatów tła z berberysów i krzewów zimozielonych. Dzięki przesłonom z krzewów i pnączy oraz rozwiązaniom architektonicznym mojego męża powstał kawałek raju na ziemi. To nie tylko oaza spokoju dla nas - obecnych mieszczuchów ale i mieszkanie dla mnóstwa motyli, żab, rybek, ważek, zaskrońców i pszczół. Rybki wybrałam w ciapki i do tego tak wielobarwne, tak że syn mógł każdą oryginalnie nazwać. Przez cały rok odwiedzają nas działkowe koty, które są grubaśne i leniwe, bo dokarmianiem zajmują się prawie wszyscy działkowicze. Dzięki temu nie polują na rybki w oczku. Na rabatkach są różne rośliny, które dobieram według prostej zasady: albo posiadają piękne liście albo piękne kwiaty. Kupuję je najczęściej przez internet w postaci małych sadzonek, gdyż można w ten sposób zaoszczędzić dużo pieniędzy. Wymiana z innymi pozytywnie zakręconymi kwiatoholikami rozwija się również coraz intensywniej. cd... w mailu (Polanowska Iwona)

Marzenia Spełnionych Obrazów

1.Widok z podcienia to fragment ogrodu, w który od kilku lat staramy się ingerować coraz mniej. Rośliny same walczą o miejsce i cieszą oko. 2. Przed domem całe lato stoją donice z kwiatami. Oleandry to moja namiastka południa. Sunia – znajda - pilnuje kwiatów tylko pozornie. Czeka na przylot tłuściutkiego owada i próbuje go złapać choć dobrze wie, że nie wolno tego robić. 3. Podwyższona rabata, a niegdyś piaskownica, to przede wszystkim moja ulubiona kocimiętka, szałwia i jeżówka ale także wiosenne kosaćce, letnie lwie paszcze i pysznogłówki, jesienne astry i górująca na całością, kwitnąca jeszcze przed chwilą 'Agapanthus Amourette". Na drugim planie skarpa, na której również przez ostatnie kilka lat rośliny sobie pofolgowały... 4. Wejście na taras, choć dostać się na niego coraz trudniej. Tutaj również rośliny rządzą ale jak można zakazać takim okazom przestać rosnąć? 5. Na tarasie przy każdej pogodzie można pooddychać świeżym powietrzem z pobliskiego lasu. W skrzynce kwiatki - dla owadów zapylających a na ogrodzeniu czerwone winogrona, które w tym roku obrodziły wyjątkowo. 6. W tej części ogrodu mamy kilka drzew owocowych i krzewów. Jabłka znalazły się w pysznej szarlotce, a z czarnych porzeczek czeka dżem na zimowe śniadania. 7. Trzy krzaki czarnej porzeczki i jeden czerwonej - łącznie 3,5 kg owoców - zamieniło się w kilkanaście słoików dżemów. W oddali dwa gatunki śliw - z nich dojrzewa już w piwnicy zeszłoroczna śliwowica. Wiata z grillem czeka na gości.

''Dom pod gołym niebem''

Mija już dziewiąty rok,jak pielęgnujemy nasza małą , zieloną oazę. Gdy tylko stopnieją śniegi i nastanie upragniona wiosna przesiadujemy tu codziennie. Pomału zaczyna się piękny spektakl barw, kształtów i kolorów. Witają nas krokusy i przebiśniegi. Potem kolejne cebulowe- szafirki, tulipany, czosnki ozdobne zadziwiają swą urodą. Z utęsknieniem czekam na moje ukochane różaneczniki i azalie. Byliny takie jak piwonie, liliowce i irysy, odpowiednio pielęgnowane kwitną pięknie co roku. Staram się nie używać chemii, do zwalczania szkodników używam starych, sprawdzonych sposobów jak opryski z gnojowicy ;-) Bardzo dbamy o ptaki w ogrodzie, obowiązkowo powieszone są budki lęgowe i karmniki . Ptaki od wczesnej wiosny odwdzięczają się nam pięknym śpiewem a do tego wyjadają szkodniki. Cały czas się uczę i zdobywam teoretyczną wiedzę ogrodniczą, którą przekładam na praktykę. Ogród to żywy organizm, więc uważnie mu się przyglądam i staram się sprostać jego wymaganiom. Bardzo kocham wszelkie ozdoby w ogrodzie, znoszę stare donice, kosze wiklinowe, koła czy dzbanki. Ładnie podkreślają urodę ogrodu. Sadzę w nich kwiaty jednoroczne jak heliotropy, bakopy, lobelie, pelargonie czy werbeny. Oprócz kwiatów hoduję również zioła. Na kolejny rok zaplanowaliśmy zrobienie zielnika z prawdziwego zdarzenia. Kocham to co robię i mimo , że ogród pochłania dużo sił i wymaga ciągłego doglądania czuję się szczęśliwa a rodzina razem ze mną . Działka to nasz drugi dom ..........DOM POD GOŁYM NIEBEM