Encyklopedia roślin - porady

Artystyczny nieład wiejskiego ogródka z przymrużeniem oka

Ogrodnik ze mnie niedoskonały, dopiero kilka lat temu polubiłam grzebanie w ziemi. Ogród cechuje typowy "artystyczny nieład", być może się zaraził, bo mąż jest muzykiem. Na rabatkach rośnie wszystko "jak popadnie", a właściwie jak nasionko padnie. Dlatego też czasem zdarza się, że z przodu rabaty wykiełkują aksamitki wyniosłe na wysokość półtora metra i zasłonią wszystko pozostałe. Kwiatki dają mi wiele satysfakcji ( w tym roku np wyrosły mi piękne pelargonie z nasionek hodowanych od lutego i po raz pierwszy zakwitły dwumetrowe malwy, również hodowane z nasionek i pryskane co tydzień "na grzyba", żeby się uchowały choćby do sierpnia). Satysfakcja kończy się z chwilą wyjazdu na dwutygodniowy urlop. Po przyjeździe na rabatkach Sodoma i Gomora, z wybujałą roślinnością przestaję sobie radzić aż do jesieni albo wręcz przeciwnie załamuje ręce nad nieszczęsnymi wysuszonymi na wiór roślinami w pojemnikach na tarasie. Od "czarnej roboty" jest mąż. Zajmuje się on poważnymi sprawami jak na męża przystało czyli warzywami i owocami, zapewniając nam pożywienie i ich przerób na zimę. On sieje, pieli, palikuje, nawozi cuchnącymi pokrzywami, zrywa i namiętnie pakuje w szkiełka, butle i gąsiory w ilościach hurtowych. W tym roku upodobał sobie również recykling wodny i wykonał zbiorniki na deszczówkę własnego pomysłu. Szklarnia to też jego dzieło. I tak żyjemy sobie "spokojnie" w podwarszawskiej wsi, gdzie spokoju jest tyle co kot napłakał (bo kot rzecz jasna też jest)....

Zielony zakątek na Mazowszu

Ogród jest dla mnie najlepszym miejscem wytchnienia. Niezwykłe jak pielenie rabatek, podlewanie roślin czy koszenie trawnika może relaksować. Odpoczywam w nim głównie aktywnie. Czasem jednak zdarza się, że totalnie się w nim lenię. Leżę na trawniku i po prosu obserwuje niebo. Wyjadam maliny z krzaka, obserwuję kijanki w jeziorku, wącham maciejkę. I cieszę się, gdy dołącza do mnie wtedy rodzinka. Nasz ogród tworzymy od 2009r. Za rok będzie miał 10 lat i obowiązkowo ‘garden party’ z tej okazji. Wstępny plan ogrodu ustalaliśmy na etapie projektowania domu. Istotnym elementem jest oś widokowa o kierunku północ-południe. Biegnie ona od drzwi wejściowych, przez hol i prowadzi przez salon wprost na taras. Na zewnątrz przedłużeniem osi jest długi, wąski strumyk zakończony niewielkim oczkiem wodnym. Oś widokową zwieńcza malownicza brzoza Youngii. Podstawą planu jest również słoneczny, rozległy taras z widokiem na całość założenia, w którym panuje styl nieformalny, łagodne linie i sezonowa zmienność roślin. Mamy też niewielki zakątek owocowy. Dbamy też, żeby w ogrodzie nie zabrakło roślin przyjaznych dla ptaków – o jadalnych owocach i takich, które mogą stanowić dla nich schronienie. Obserwacja ich to wielki przywilej. Co roku gościmy zgraje sikorek. Regularnie pojawiają się wróble, gołębie, sroki, gawrony. Kiedyś wylądowała u nas para kaczek! Co roku wzbogacam ogród w stołówki dla owadów. Tworzę kolejne rabaty pełne miododajnych bylin.

Ogród przyciąga nasze serca jak magnes

Odkąd sięgam pamięcią, wieś, jej klimat, babci ogródek – to było to, co kochałam i co zachowałam w pamięci do dziś jako najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa. To babcia zaszczepiła we mnie miłość do natury, zwierząt i staroci – rodzinnych pamiątek. To dzięki Niej zawsze marzyłam, aby zamieszkać na wsi w małym drewnianym domku, wśród zieleni, kwiatów, psów i kotów. Kiedy zamieszkaliśmy wraz z mężem na osiedlu w małym uzdrowiskowym miasteczku – ogródek stał się dla nas nieco odległym marzeniem. I to właśnie ROD „Niezapominajka” stał się dla nas światełkiem w tunelu. 3,5 ara okazało się dla nas całym światem. Światem, do którego od kilku lat uciekamy kiedy tylko to możliwe. Mąż codziennie wcześnie rano odwiedza działkę, nawet przed pójściem do pracy - bo jak twierdzi: „nigdzie tak nie smakuje poranna kawa jak tu…” Pogoda nie ma znaczenia - czy to skwar, deszcz, nawałnica, śnieg - tam czekają bezdomne-działkowe wierne koty. Mąż opiekuje się nimi cały rok. Opiekuje się ogrodem: kwiatami, krzewami, drzewkami, dba o trawnik i wszystko co żyje i cieszy nasze oczy i serca. Dla mnie mój mąż jest OGRODNIKIEM DOSKONAŁYM. W ogrodowe prace wkłada całe swoje serce, poświęca mu każdą wolną chwilę, pielęgnuje go, rozmawia z nim i zna wszystkie jego potrzeby. Praca w ogrodzie to dla nas przyjemność i satysfakcja. Znaleźliśmy tu swoje ukochane rodzinne "świętokrzysko-podlaskie" miejsce, szczęście. Mimo, że jest nieco oddalone od domu - przyciąga nasze serca jak magnes. A.P. Bonar

Wiejski ogród- powrót do tradycji

Stworzyłam swój ogród od samych podstaw. Każda roślina, każdy kamyk i cegła zostały w nim umieszczone przeze mnie własnoręcznie. Zamieszkaliśmy na kaszubskiej wsi więc ogród miał wpisać się swoim charakterem w najbliższy krajobraz. Główny trzon ogrodu stanowią drzewa i krzewy liściaste z niewielką domieszką roślin iglastych. Całość uzupełniona jest bylinami, które kwitną na przemian cały sezon. Zadbałam o gatunki często sadzone w tradycyjnych ogrodach wiejskich. Stąd też piwonie, orliki, floksy wiechowate, róże rabatowe, bodziszki, goździki, a z krzewów- kalina koralowa, dereń jadalny, jabłonie, lilaki, bez czarny. Dzięki zastosowaniu wielu gatunków roślin ogród bardzo się zmienia przez cały sezon. Bardzo zależało mi na różnorodności barw ( liści, kwiatów, kory, owoców), faktur oraz pokrojów poszczególnych roślin. Efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Dzięki żyznej ziemi i odpowiednim siedliskom dla poszczególnych gatunków roślin ogród już po 2 sezonach stworzył dla nas niesamowite miejsce do wypoczynku i obserwowania przyrody. Udało mi się również wygospodarować miejsce na mini sad i warzywnik, w którym najlepiej czują się koper, ziemniaki i maliny. Bardzo obficie rosną także zioła. Już po kilku sezonach zaczęłam dzielić się sadzonkami moich roślin ze znajomymi i sąsiadami. Mój ogród jest przyjazny zwierzętom. Posadziłam masę roślin miododajnych, nie stosuję żadnej "chemii" w ogrodzie. Mój zielony zakątek jest źródłem satysfakcji i dobrego samopoczucia, tak powinno być.