Encyklopedia roślin - porady

Sierpień - czas by zebrać owoce wielomiesięcznej pracy

 W końcu obrodziły nam także warzywa! W słońcu dojrzały już gruntowe pomidory. Niemal codziennie można też zbierać fasolkę i ogórki. Kto lubi robić przetwory, ucieszy się też z pewnością z wysypu cukinii, patisonów i bakłażanów. Świeże warzywa najlepiej zamrozić, wcześniej trzeba je jednak zblanszować w gorącej wodzie. Aby ziemia mogła wydawać obfite plony, musi być co pewien czas zasilana. Właśnie nadeszła ta pora. Niezliczone próby dowiodły, że bardzo dobry skutek przynosi nawożenie grządek kompostem. Zamiast wyrzucać pędy i liście warzyw, lepiej je rozdrobnić, wymieszać z podeschniętą ściętą trawą i rozrzucić między grządkami. Rozkładające się resztki organiczne dostarczają glebie wszystkich niezbędnych składników pokarmowych. Smaczne, świeże warzywa, takie jak. sałata, rzodkiewka, kalarepa, nadaje się do zbierania także jesienią. Oczywiście mowa tu o odmianach późnych, które po zebraniu plonów letnich dosiewa się na wolnych stanowiskach. Z początkiem sierpnia mija ostateczny termin wysiewu rzepy i kapusty chińskiej. Także jarmuż, por i cykoria powinny być wysiane najpóźniej w początkach sierpnia. Stanowiska niewykorzystane pod ponowny siew warzyw możemy przeznaczyć na uprawę szybko rosnących roślin na zielony nawóz, m.in. gorczycy i faceli. Niebawem kończy się sezon na wiśnie, czereśnie i brzoskwinie. Ponieważ owoce nie zachowują świeżości przez długi czas, warto zrobić z nich przetwory. Musimy pamiętać, że drzewa owocowe wymagają przycięcia. Przede wszystkim należy usunąć ze środka korony gęsto rosnące pędy. To podstawowy warunek, aby drzewka mogły ponownie zawiązać kwiaty i zrodzić mnóstwo smacznych, zdrowych owoców. Usuwając zbędne pędy, wpływamy na warunki świetlne wewnątrz korony, regularność owocowania oraz ogólne zdrowie drzew.

128,25 m2 i 39 doniczek

128,25 m2 i 39 doniczek, to nasze całe zielone królestwo. Pośród gęstej bliźniaczej zabudowy, na starym osiedlu, gdzie króluje beton nie zieleń, zapragnęliśmy mieć namiastkę ogrodu. Nasza „ZIELONA OAZA”, bo tak ją trzeba nazwać , zajmuje 1/3 działki. Reszta to beton, gorący latem - zimą wijący chłodem i nudą. Tutaj tła nie stanowią wielkie drzewa i żywopłoty, nie ma wrażenia przestrzeni. Gleba jest ciężka i trudna w uprawie. Kształt i położenie ogrodu jest zmorą dla projektanta. Miałam wiele pomysłów na aranżację, jednak luźny angielski styl odpowiadał naszym oczekiwaniom najbardziej. W zeszłym roku przeszedł gruntowną przebudowę. Rośliny są wszędzie i w doniczkach i na ścianach. Jest tutaj kila miejsc do odpoczynku, kawałek wijącego się trawnika, rabaty ozdobne o falujących kształtach w części tylnej. Z przodu domu, w części północnej podtrzymałam formalny kształt rabat, jednak nasadzenia są nadal tworzone w stylu angielskim. Dla resztek roślinnych mamy kompostownik, dla podlewania stworzyłam system zbierający i dozujący doglebowo deszczówkę, usypałam żwirowe ścieżki tam gdzie trawa nie da sobie rady, jest też małe rosarium i wrzosowisko dla ucieszenia oka i oczko wodne przy którym poją się niezliczone ilości ptaków i owadów. Mam kilka topiarów, kolekcję funkii i żurawek. Siedząc na południowym tarasie w cieniu parasola, widzę że ogród żyje, trzmiele z mojego nowego ula pracują, małe owady krzątają się zapracowane tu i ówdzie.

Ogrodnik doskonaly

Ogród ozdobny stał się moją pasją. Spędzam w nim każdą wolną chwilę. W moim ogrodzie rośnie dużo kwiatów, ponieważ je bardzo uwielbiam. Musi być czysto, kolorowo i pachnąco. W zeszłym roku stworzyłam dość spory skalniak. Przy jego budowie bardzo się namęczyłam, musiałam nawieść sporo ziemi, na szczęście pomógł mi w tym mój mąż. Naniosłam też sporo kamieni, które były ciężkie. Dawałam radę, ponieważ wiedziałam, że efekty będą przepiękne. Jesienią wysadziłam kwiaty cebulowe, a na wiosnę po kolei wsadzałam co róż to nowe sadzonki. Efekt był bardzo zadowalający. Rośliny cebulowe zakwitły przepięknie. Najwcześniej pojawiły się krokusy i to już było dla mnie powodem do radości. Wiedziałam, że resztę kwiatuszków również zakwitnie. W późniejszym czasie w koło skalniaka zaczęłam sadzić co róż to nowe kwiaty. Pięknie zakwitła azalia, później swój urok ukazały lilie, które zresztą mnie zachwycają i ciągle powiększam swoją kolekcję. Przy skalniaku również pięknie prezentują się róże w różnych kolorach i mają niesamowicie piękne zapachy . Nieopodal róż są malwy, w tym roku okazale zakwity, czym bardzo mnie ucieszyły. Za malwami rosną młode cisy, które w przyszłości mam nadzieję, że też będą pięknymi okazami. Przy skalniaku również elegancko wygląda piwonia oraz krzew św. Mojżesza. Na samym skalniaku bardzo pięknie porosły bratki, które przez długi okres zachwycały swoją kolorystyką. Wśród nich rosły również goździki. Pięknie zakwitły irysy, jak również na ich tle łubin.

Wyspa kwiatów

Nasz przydomowy ogród o powierzchni 1100 m2, jest naszą wielką miłością i pasją, nigdy nie korzystaliśmy z porad specjalistów, więc to jak dzisiaj się prezentuje, to przede wszystkim nasze „dzieło”, a co za tym idzie własne pomysły, zaangażowanie i praca naszych rąk. To nasz wymarzony zielony azyl, z którego jestem ogromnie dumna, daje on nam bardzo dużo radości i satysfakcji, tym bardziej, że oprócz wymyślnych kształtów rabat, ciekawych nasadzeń jesteśmy również autorami i wykonawcami (tu głównie mój mąż, czasami przy pomocy synów) całej architektury ogrodowej (grillowędzarnia, studnia, pergole, oczko z wysepką i kaskadą, murek osłaniający pojemniki na śmieci, kompostownik, wjazd, ścieżki i płotki) powstała również według naszego pomysłu i we własnym zakresie. Rabaty aranżowałam i komponowałam tak, aby przez cały sezon zachwycały różnorodnością kształtów i kolorów, rośliny starałam się dobierać w ten sposób, aby wzajemnie się uzupełniały i nieprzerwanie kwitły tworząc harmonijną całość. Ogród od samego początku został podzielony na „strefy”, tylna jego część to „mały sad” z drzewami owocowymi, po jego lewej stronie znajduje się plac zabaw dla dzieci (wnuków), a za nim warzywnik, po prawej stronie taras letni z domkiem grillowym połączonym z drewutnią oraz grillowędzarnia z oczkiem wodnym i z kaskadą. W tej części ogrodu znajduje się też szpaler malin, rosną agresty i porzeczki, a nieopodal borówki. Pod drzewami w cienistych zakątkach najlepiej czują się rosnące tu hosty i żurawki. Część środkowa to część rekreacyjna (wyspa kwiatów), gdzie można odpocząć na huśtawce delektując się kwitnącymi różami, liliami, hortensjami, liatrami i innymi bylinami. Po lewej stronie domu postawiliśmy studnię ozdobną do której odprowadzana jest deszczówka z rynien, a na całej szerokości domu pergole po których pną się winogrona tworzące klimat magicznego wejścia zapraszającego do zwiedzania dalszej części ogrodu. Tu można ujrzeć forsycję, tamaryszka, perukowce, krzewuszkę, żarnowca, liliowce, hortensje, berberysy i wiele innych ciekawych krzewów oraz bylin. Po prawej stronie, gdzie znajduje się wjazd, na całej jego długości powstała rabata z różami, bylinami oraz clematisami, dalej rosną iglaki, a za nimi floksy i jeżówki w towarzystwie róż oraz krzewów ozdobnych. Przednia część czyli przedogródek zawsze wita gości wieloma kolorami, wczesną wiosną kwitnie tu magnolia, tulipany, sasanki pierwiosnki i migdałowiec, później tawuła, łubiny, lilaki, kalina, piwonie, konwalie, róże, lilie i hortensje, a u schyłku lata chryzantemy zimujące. Mam nadzieję, że niebawem ujrzę również kwiaty rosnącego tu tulipanowca. Całość staramy się utrzymać w tonacji ogrodu sielsko wiejskiego, w którym nie może zabraknąć również smacznych dyń i pomidorów z własnego siewu, nie ukrywam jednak, że największą moją chlubą są róże, których mam ponad 130 krzaków różnych ich odmian i choć są dość wymagające, gdyby nie brak miejsca z pewnością ich ilość by się podwoiła.