Ogród (strona 4)

Zielone SacrumOgród ozdobny

Zielone Sacrum


Centrum Kujaw, tu mieści się niewielki kawałek mojego przydomowego ogródka. Jego forma, kształt, rozmiar to efekt przygody, którą przeżywam już od kilku lat. Na początku było zielono, trawiasto ale nudno. Z biegiem czasu trawa pokonała mnie jako młodego niedoświadczonego ogrodnika i wymusiła zmiany. Żeby zmieniać trzeba wiedzieć jak, więc zaczęło się poszukiwanie. Północna strona ogródka była nie lada wyzwaniem. Sąsiad zafundował szybko rosnącą ścianę z gęsto posadzonych żywotników, z którą trzeba było się zmierzyć. Postanowiłam ją wyrównać i wykorzystać jako tło. Wkomponowałam tylko elementy dekoracyjne w postaci formowanego i szczepionego na pniu modrzewia europejskiego i japońskiej pagody. Tutaj świetnie rośną klony palmowe, rododendrony, bergenie, tuje danica, miniaturowe hosty oraz cis. Hortensja bukietowa po kilku przeprowadzkach świetnie kwietnie w północno-wschodnim zakątku domu. W centrum trawiastego miejsca posadziłam wisterię, którą mam zamiar prowadzić na specjalnej metalowej podporze. Przy niewielkim domku narzędziowym co kilka lat zmieniam nasadzenia. Tym razem postawiłam na hortensję, rozchodniki i żurawki. Piętrowość zachowana więc myślę, że tym razem poprawię walory estetyczne tej części działki. Taras i niewielki teren wokół, to strefa szybkiego relaksu. Można przysiąść na huśtawce ale także wypić kawę i przemyśleć kolejne zmiany. Mój niewielki ogród jest bardzo dynamiczny i zmienia się w czasie, a wszystko po to by czuć się w nim dobrze i komfortowo.

MarysinOgród ozdobny

Marysin


Trochę zazdroszczę innym ogrodnikom przestrzeni. Mój ogród wraz z domem, zabudowaniami gospodarczymi, warzywnikiem i sadem ma niespełna 0,3 ha. Mniej więcej połowę powierzchni zajmuje ogród kwiatowy. W przylegającym do drogi przedogródku dominują róże. Różne. Celowo nie ograniczam się do jednego gatunku czy koloru, bo lubię przenikanie się barw. Za tło dla róż służą iglaki o różnych odcieniach zieleni (staram się je przycinać w taki sposób, by rosły zdrowo, a jednocześnie nie utraciły naturalnego pokroju). Ze względu na ograniczoną przestrzeń zrezygnowaliśmy ze ścieżek (za wyjątkiem wyłożonego starą cegłą oraz betonowymi płytami podjazdu dla samochodu). W moim ogrodzie chodzi się po trawie, regularnie koszonej. Po trawniku rozlewają się wyspy z krzewami i kwiatami. Położoną najniżej łąkę, na której rośnie kilkadziesiąt drzew (papierówki i inne jabłone, grusze, śliwy, wiśnie, wiśnio-czereśnia, czereśnia, pigwa, dereń, brzoskwinie, orzechy włoskie ale też kasztanowce, sosny, brzozy) od niedawna nazywamy w żartach „doliną trzech stawów”, bo w trzech rogach syn wykopał i obsadził tatarakiem niewielkie stawiki, gdzie gromadzi się nadmiar wilgoci. Wokół jednego wysiewamy nasiona roślin miododajnych, więc przez całe lato otula go różnokolorowa kwietna łąka, wabiąc motyle, trzmiele i pszczoły. Do sadu przylega ogród jagodowy (pas malin, porzeczek, agrestu, borówek amerykańskich, poziomek i truskawek) i ogród warzywny. W korytach z piaskowca, kiedyś służących krowie, rosną zioła.