Ogród (strona 3)

Artystyczny nieład wiejskiego ogródka z przymrużeniem okaOgród ozdobny

Artystyczny nieład wiejskiego ogródka z przymrużeniem oka


Ogrodnik ze mnie niedoskonały, dopiero kilka lat temu polubiłam grzebanie w ziemi. Ogród cechuje typowy "artystyczny nieład", być może się zaraził, bo mąż jest muzykiem. Na rabatkach rośnie wszystko "jak popadnie", a właściwie jak nasionko padnie. Dlatego też czasem zdarza się, że z przodu rabaty wykiełkują aksamitki wyniosłe na wysokość półtora metra i zasłonią wszystko pozostałe. Kwiatki dają mi wiele satysfakcji ( w tym roku np wyrosły mi piękne pelargonie z nasionek hodowanych od lutego i po raz pierwszy zakwitły dwumetrowe malwy, również hodowane z nasionek i pryskane co tydzień "na grzyba", żeby się uchowały choćby do sierpnia). Satysfakcja kończy się z chwilą wyjazdu na dwutygodniowy urlop. Po przyjeździe na rabatkach Sodoma i Gomora, z wybujałą roślinnością przestaję sobie radzić aż do jesieni albo wręcz przeciwnie załamuje ręce nad nieszczęsnymi wysuszonymi na wiór roślinami w pojemnikach na tarasie. Od "czarnej roboty" jest mąż. Zajmuje się on poważnymi sprawami jak na męża przystało czyli warzywami i owocami, zapewniając nam pożywienie i ich przerób na zimę. On sieje, pieli, palikuje, nawozi cuchnącymi pokrzywami, zrywa i namiętnie pakuje w szkiełka, butle i gąsiory w ilościach hurtowych. W tym roku upodobał sobie również recykling wodny i wykonał zbiorniki na deszczówkę własnego pomysłu. Szklarnia to też jego dzieło. I tak żyjemy sobie "spokojnie" w podwarszawskiej wsi, gdzie spokoju jest tyle co kot napłakał (bo kot rzecz jasna też jest)....

Bajkowa krainaOgród ozdobny

Bajkowa kraina


Nasza bajkowa kraina, to skromna działeczka tryskająca zielenią i kwieciem. Powstała jednak nie bez wysiłku, każdą wolną chwilę poświęcamy na pielęgnowanie i upiększanie tego malowniczego zakątka położonego w nie mniej malowniczej okolicy w małym miasteczku Głowno. Działkę tą uprawiamy już od trzydziestu lat. Z każdą rośliną jesteśmy bardzo związani, gdyż wszystkie posadziliśmy własnymi rękami. Jednak wszystkie krzewy się bardzo rozrosły i nasza działka musiała przejść całkowitą metamorfozę. Wszystkie jałowce, cyprysiki, tuje, sosny, a także 20-letni wiąz zostały przycięte na styl bonsai. Rośliny zyskały nowe życie, a działka wypiękniała. W nowej aranżacji dostojnie prezentują się róże, których mamy ponad 70. Na wyróżnienie zasługują też lilie i hortensje. Staramy się by w naszym ogródku zawsze kwitły kwiaty, od marca do pierwszych mrozów. Mamy też wyodrębniony skrawek ziemi, na której rośnie 30-letnia jabłoń, parę krzaków malin, porzeczki, czereśnia i maleńkie poletko poziomek, które tak chętnie zjadają nasze wnuki Filipek i Adam. Zawsze możemy liczyć na pomoc przy pielęgnacji działki na Adama. Oprócz pracy jest też czas na wypoczynek i spotkania rodzinne. Zielona przestrzeń jest tak zaprojektowana, że się tu chce przebywać i odpoczywać. Cała działka wygląda niezwykle bajecznie jakby była namalowana przez wspaniałego artystę, który zachwycił się niezwykłym pięknem przyrody. Irena i Witold Gawrychowie

Ogród jedyny w swoim rodzajuOgród ozdobny

Ogród jedyny w swoim rodzaju


Ogrodnik doskonały, jak to łatwo powiedzieć. Trudniej jest jednak wcielić się w jego rolę, a jeszcze trudniej utrzymać to zaszczytne miano na dłużej. W końcu osób dbających o ogrody są tysiące, a one same niejednokrotnie wyglądają jak z żurnala. Starannie urządzone, poprawnie prowadzone, schludnie utrzymane. Ale czy to wystarczy aby uzyskać tytuł ogrodnika doskonałego? Nie czuję się właściwą osobą aby to oceniać, ale w moim rozumieniu, ogrodnik doskonały to coś więcej, jak tylko „poprawny” gospodarz ...terenu. Aby zasłużyć na to miano, trzeba dać z siebie więcej, niż tylko to, co konieczne aby ogród wyglądał schludnie, czysto i estetycznie. Trzeba dać mu duszę, wejść z nim w harmonię i poświęcić się całym sobą. Znaleźć coś, co będzie go wyróżniało, co sprawi, że będzie jedyny w swoim rodzaju, charakterystyczny, rozpoznawalny, podziwiany i dający inspiracje innym ludziom. Czy mój ogród taki jest? Wydaje mi się, że tak. A nawet jestem tego pewna. Poświęciłam mu wiele lat swojego życia, wkładam w niego wielką pracę, ale również całe swoje serce. Czuję, że tworzę z nim jedną, nierozerwalną całość, a on przejął moje cechy charakteru. To prawdziwy ogród „Iwonki”, który jest zadbany, wypieszczony, ale przede wszystkim opatrzony troską, jak każdy członek mojej rodziny. Jest udekorowany, ma swój indywidualny styl, którego nie można pomylić z żadnym innym. Dlatego myślę, że zasługuję na miano ogrodnika doskonałego. Mój ogród, gdyby tylko umiał mówić, z pewnością by to potwierdził.