Encyklopedia roślin - porady

Działka w Leśnej Dolinie

W 2006 roku zostaliśmy z mężem użytkownikami działki w ROD „Leśna Dolina” i tak zaczęła się nasza przygoda z ogrodem. Początkowo działka miała charakter typowo uprawowy. Był sad i warzywnik. Później zaczęły pojawiać się pierwsze rośliny ozdobne, powstały pierwsze rabaty. Część ozdobna powiększała się coraz bardziej. Apetyt na kolejne ogrodnicze rarytasy ciągle rósł. Wydawało się ,że na tak małej działce nie ma już miejsca na kolejne nasadzenia. Wtedy wpadliśmy na pomysł, żeby połączyć część uprawową z ozdobną. Nie rezygnując z własnych warzyw i owoców postanowiliśmy wkomponować rośliny ozdobne w te użytkowe. W sadzie, pomiędzy drzewkami owocowymi pojawiły się rabaty ,a kosztem trawnika powstało niewielkie oczko wodne i wrzosowisko. Niewielki warzywnik otoczony jest roślinami ozdobnymi. Lubię łączyć warzywa i zioła z roślinami ozdobnymi. Czasami zwykła sałata, mięta, macierzanka, czy szałwia lekarska o kolorowych liściach wyglądają zachwycająco. Po 10 latach ciągłej metamorfozy nasza działka świetnie łączy funkcję użytkową i ozdobną. Od wiosny do późnej jesieni nasz ogród jest źródłem świeżych warzyw, ziół i smacznych soczystych owoców. Jest pełen barw i zapachów. Mnóstwo w nim kwitnących roślin wabiących pożyteczne owady. Ciągle coś się w nim dzieje i powstaje nowego, bo każdy ogród to wciąż niekończące się dzieło wymagające ciągłych zmian i poprawek.

Nasz Zielony Zakątek.

Doskonały Ogrodnik. Uprawiam wraz z żoną działkę o powierzchni 300 m2 w Rodzinnym Ogrodzie Działkowym SENIOR w Nowym Sączu od 2005-go roku. Zastanawiam się kto to jest Doskonały Ogrodnik... Myślę, że nie taki, który nasadzi iglaków na działce, wybrukuje ogród i nie sadzi żadnych roślin owocowych... bo co to za ogrodnik? Przychodzi tylko w weekendy. Mimo podeszłego wieku (78 lat) praca na działce jest dla mnie sposobem na utrzymanie zdrowia. Biorę czynny udział w działalności społecznej Ogrodu Działkowego. Jestem na działce prawie codziennie od wiosny do wiosny. Ogród w zimie jest szczególnie piękny. Plan zagospodarowania działki wykonałem sam, ponieważ działka była kompletnie zaniedbana, nie uprawiana od kilku lat trzeba było cała przekopać i odchwaścić. Do uprawy roślin używam nawozów ekologocznych z mikroelementami do nawożenia gruntowego i pozakorzeniowego, a przede wszystkim własnego kompostu. W tylnej części działki zaprojektowałem w jednym rzędzie tzw. małą architekturę: kompostownik, oczko wodne, obudowę studni abisynki z beczką na wodę wraz z obudową grilla oraz pergolę nad tarasem wypoczynkowym pokrytą winoroślą. W tym roku wykonałem (osobiście) w tym miejscu altankę wykorzystywaną jako taras wypoczynkowy. Altanka ta też musiała odbiegać od standardu. Na dojścia i plac przed altanką użyłem grysu i kamieni rzecznych. Altanka drewniana została wykonana przez firmę produkującą domki drewniane. Wszystkie obiekty tzw. małej architektury wykonałem jako obiekty kryjące inne elementy ogrodu, które mogłyby szpecić wygląd działki. Nawet kompostownik, który jest moją chlubą może być elementem dekoracyjnym, wykonany jest z cegły ułożonej ażurowo, pokryty winoroślą, z miejscem za różne prace jak rozsadzanie roślin i inne majsterkowanie. W tym roku brałem udział w ogólnopolskim przeglądzie ogrodów działkowych i po obejrzeniu kilkaset działek doszedłem do wniosku, ze działkowcy traktują kompostownik jak coś zbędnego a kompostownik jest najważniejszym elementem działki poza altanką. Moją pracę nad zagospodarowaniem i modernizacją działki od roku 2005-go pokazałem na mojej stronie internetowej: http://www.zielonyzakatek.net.pl/ Użytkownicy działki: Małgorzata i Edward Zelek.

Moja ucieczka od szarej rzeczywistości

Od początku istnienia "Mojego pięknego ogrodu" czyli od 1996 czytam Was od dechy do dechy. Moja wiedza na temat roślin płynie właśnie z Waszego magazynu ogrodniczego. Posiadam prawie wszystkie jego egzemplarze.W naszym nowym, wymarzonym domu mieszkamy dopiero od 6 lat. Ogród w tym roku został ukończony, gdyż robiłam go etapami ze względu na koszty i nakład pracy. Rośliny są niewielkie, ale cieszą nas wszystkich. Starałam się wsadzać odmiany roślin zdrowych i odpornych na nasze warunki atmosferyczne. Moje perełki to klon palmowy "Atropurpureum" , klon "Shirasawy", jabłoń ozdobna "Red Sentinel", ambrowiec amerykański, wiśnia piłkowana "Kanzan". Nasz dom i ogród leży na Jurze Krakowsko - Częstochowskiej, więc mnóstwo pracy poświęciłam na wybieranie kamieni wapiennych, rozluźnianie gliniastej gleby piaskiem, ziemią ogrodową lub torfem. Czytając Wasz magazyn zapisywałam nazwy roślin, które warto sadzić w ogrodzie. Przy zakładaniu każdego etapu naszego ogrodu sięgałam do notatek albo magazynu. Moim celem było stworzenie ogrodu przyjaznego zwierzętom i ptakom. Ptaków nie brakuje, ponieważ od wiosny do jesieni budzą nas ich śpiewy, a nawet wrzaski. Jeże, jaszczurki, ropuchy też bywają, ale muszą się liczyć z głośną obecnością naszego psa. Wokół naszej działki są tereny niezagospodarowane, więc nie brakuje zajęcy, saren, kuropatw i bażantów. Sarny zimą obgryzają rośliny, które na wiosnę odrastają. W tujach mamy mnóstwo gniazd ptasich. Zawieszone budki lęgowe na słupie energetycznym czekają na lokatorów. Zimą w ogrodzie wystawiamy karmniki. Ruch, gwar i awantury ptasie są codziennością. Obserwujemy je przez wielkie okno balkonowe. Przez cały prawie rok w naszym ogrodzie nie brakuje też owadów. Przyciągają je wsadzone rośliny miododajne. Lawenda oblegana jest przez pszczoły, bąki, trzmiele. Po przekwitnięciu ścinamy ją do wazonu i trzymamy przez cały rok jako wspaniałe źródło naturalnego zapachu. W pokojach dzieci umieściłam woreczki wypełnione właśnie lawendą. Wybudowana w zeszłym roku altana jest przygotowana do rozwoju zdrowych pnączy jak cytryniec chiński i mini kiwi. Praca w ogrodzie to moja recepta na odreagowanie stresu zawodowego. Każdą wolną chwilę spędzam właśnie w nim. Jestem szczęśliwa jak mogę pracować w moim ogrodzie od rana do wieczora. Uwielbiam w nim przesiadywać i przyglądać się roślinom i zwierzętom. Najprzyjemniejsza chwila mojego życia to możliwość wypicia gorącej kawy wśród roślin. Pozostało wiele do zrobienia, ale ta praca daje mi ogromną satysfakcję. Rodzina nie podziela moich zainteresowań, ale dzieci mnie dopingują. Natomiast pies spędza ze mną każdą chwilę w ogrodzie. Gdy ja przekopuję ziemię, on też to robi. Siedzi lub leży zawsze obok. Boi się jedynie mrówek, które są wszędobylskie. Moje córki cieszy wygląd ogrodu, tak różny w różnych porach roku. Cieszą ptaki i motyle, cieszy ropucha i jaszczurka, które chętnie odwiedzają nasz maleńki ogród. Mam nadzieję, że z czasem zarażę wszystkich moją pasją, ale i też ciężką pracą.

KWIECISTE ZACISZE

Trudno w kilku słowach opisać,czym jest dla nas,nasz nasz ogródek działkowy.Jest więcej niż zwykłym kawałkiem ziemi,którą trzeba uprawiać.Może zacznę od początku.Mija dziesiąty rok,jak jesteśmy użytkownikami działki ROD Szarotka w Tychach.Im dłużej o nią dbamy i pielęgnujemy,tym więcej jesteśmy zakochani w tym miejscu.Działka ma 435 metr.kw.i położona jest na obrzeżach Tychów.Postanowiliśmy już na samym początku,że ta działka będzie naszą zaciszną oazą,ucieczką od betonowych blokowisk,miejscem do spotkania na świeżym powietrzu dla całej rodziny.Było to bardzo ciężkie wyzwanie,działka wymagała od nas niesamowitej pracy fizycznej i systematyczności.Mimo trudów,myślę,że nam to się udało.Rok w rok.po skończonej zimie,oglądać wschodzące rośliny to wyjątkowa przyjemność.Nasadzenia zostały tak przemyślane,że od wczesnej wiosny do późnej jesieni ,ogródek mieni się kolorami przeróżnych kwiatów,roślin i krzewów.Z początkiem cudne krokusy,pierwiosnki,miodunki,potem narcyzy,setki tulipanów rosnących w łące z niezapominajek i szafirków tworzą piękny spektakl.Do nich dołącza żółta,miododajna mahonia,migdałek i forsycje.I zaraz po nich zaczyna czas kwitnienia azalii i różaneczników,które uwielbiam.Co roku nie umiem się napatrzeć i nadziwić temu spektaklu. Późną wiosną zakwitają piwonie,irysy,liliowce.Kocham powojniki,które zmieszczą się nawet na małym kawałku ziemi i pną się w górę.Tak samo jest z wiciokrzewami.Jesienią mienią się czerwienią berberysy,rozchodniki,kwitną marcinki i hortensje.Działka prowadzona jest w sposób ekologiczny,nie stosujemy chemii.Mnóstwo pożytecznych owadów i ptaków odwiedza naszą oazę.Podstawą są u nas karmniki i budki lęgowe dla ptaków.Mamy ogródek ziołowy w donicach,w starej wiklinowej witrynie,wiele roślin jednorocznych,bo bez nich nie wyobrażam sobie ogrodu.Aksamitki,lobelie,pelargonie,begonie,kocanki,plektrantusy. Wystarczy trochę wyobraźni i nasz ogród co roku może przyjmować inne barwy.Bo roślin na rynku co roku przybywa,jest w czym wybierać.Bardzo pomaga mi mąż,cięższe prace to właśnie Jego zajęcie.Ponadto ciągle coś powstaje nowego.Nowe dróżki i taras to też Jego dzieło.Wzajemnie się wspieramy i pomagamy,by nasza działka była z roku na rok coraz piękniejsza.Ja natomiast uwielbiam starocie,jeżdżę na giełdy staroci,wynajduję różne cudeńka,które zdobią ogród np.kanki,konewki,stare misy,wagi w których można posadzić np.zióła czy kwiaty.Robię wianki i bukiety.Nowością jest odnowiony kołowrotek a na nim w donicy kwitnące marcinki.Czujemy się doskonale w naszym małym królestwie,odpoczywamy,nabieramy sił i ładujemy akumulatory.Praca w ogródku nie jest lekka,ale zmęczenie też jest inne,daje nam niesamowitą radość i poczucie,że wkładamy małą cząstkę w ubarwienie i ratowanie środowiska.Muszę jeszcze dodać,że pasjonuję się fotografią a nasza działka jest doskonałym miejscem do robienia zdjęć kwiatom,roślinom,ptakom i owadom.To jest nasz wspaniały,świat w którym my i przyroda żyjemy w symbiozie.I jest nam tam bardzo dobrze.Kochamy Go :)