Encyklopedia roślin - porady

Ogród jak kameleon

Nasz ogród to oaza zieleni i spokoju, a jednocześnie kolorowy raj niczym „kameleon” zmieniający swe ubarwienie pod wpływem przemijających pór roku. Oboje z mężem uwielbiamy go upiększać, dbając o to, aby wszystko tworzyło tu harmonijną całość. Przed ogródek to niewielki pas zieleni witający naszych miłych gości, w tylnej części ogrodu powstał sad z drzewami owocowymi, letnią altanką, grillowędzarnią z oczkiem wodnym i z kaskadą. Pod płotem rosną maliny, agresty i porzeczki, a nieopodal również borówki, z drugiej strony altanki znajduje się plac zabaw dla wnuków, a za nim warzywnik. Pośrodku powstała część rekreacyjna z huśtawką i moimi najukochańszymi różami, z prawej strony domu znajduje się wjazd wzdłuż którego powstała rabata oczywiście z różami, bylinami i klematisami pnącymi się po całej długości płotu, za nią kolejna z iglakami, za którymi rosną floksy i jeżówki również w towarzystwie róż i krzewów ozdobnych. Z drugiej strony domu znajduje się mała winnica, gdyż po ustawionych wzdłuż domu pergolach dojrzewają smaczne winogrona, pierwsza z pergoli obsadzona została różami, aby stworzyła wrażenie magicznego wejścia zapraszającego do zwiedzania dalszej części ogrodu, gdzie swe piękno ukazują kolejne kolorowe rabaty z hortensjami, azaliami i następnymi różami, których w sumie rośnie tu ponad 130 sztuk. Praca w ogrodzie pochłania wiele czasu, ale kocham ten swój „busz” i z przyjemnością dbam o swoje rośliny, które później pięknie kwitnąc odwzajemniają moją miłość.

ogród Zosi

Perełki z mojego ukochanego ogrodu Moja przygoda z ogrodem zaczęła się w 2010 roku. Razem z mężem posadziliśmy kilka drzewek owocowych i w ten sposób pojawił się nasz sad. Marzyłam sobie o tym, że kiedyś razem z dziećmi będziemy się zajadać pysznymi jabłkami, czereśniami, śliwkami i gruszkami prosto z drzewa. Z czasem kupiliśmy kilka krzaczków porzeczek i agrestów. Potem pojawiły się jeżyny, borówki amerykańskie i jagody kamczackie. Nie wyobrażałam sobie mojego ogrodu bez truskawek. Zaczęłam od małej grządki, która co roku rozrastała się, by stać się naszą małą plantacją. Uwielbiam, kiedy dzieci w wakacje buszują wśród krzaczków i cieszą się z każdego znalezionego owocu. Truskawki z ogródka są o niebo lepsze od tych kupionych na targu. Zabawa w myszkowanie w ogrodzie zmobilizowała mnie do posadzenia groszku, ogórków i pomidorów. W tym roku pojawił się także słonecznik, sałata, pietruszka, seler i kalafior. Sadzenie własnych warzyw okazało się wspaniałą zabawą, ale też wielkim wyzwaniem. Trud pracy jest wynagradzany okrzykami radości moich dzieci, kiedy kolejna roślina rozkwita i daje owoce. Cieszę się, że dzieci stają się wrażliwe na przyrodę i doceniają każdy szczegół. Swoją pasją zaraziłam również męża. Po ciężkim dniu odpoczywa w ogrodzie, sadząc i planując nowe miejsca. To dzięki niemu pojawiły się klony japońskie w naszej kolekcji. Ogród właściwie dzieli się na kilka części. Przed domem dominują kwiaty: lawenda, lilie, róże, powojniki i petunie.